W resorcie edukacji pojawił się nie lada problem. Okazało się, że spośród 10 firm wyłonionych w przetargu na partnera merytorycznego do stworzenia serii e-podręczników, tylko jedna z nich ma doświadczenie w tym zakresie.

4 firmy deklarowały, że są w stanie przygotować podręczniki dla młodzieży wczesnoszkolnej (klasy I-III). Ale tylko jedna z nich to profesjonalne wydawnictwo. Reszta partnerów ma niewielkie pojęcie o pisaniu książek naukowych dla dzieci. Natomiast e-podręczniki, które miały być przeznaczone do nauki matematyki, informatyki oraz przedmiotów humanistycznych, nie znalazły już żadnego wydawcy.

Specjaliści przewidują, że cała sprawa zakończy się jak budowa autostrad przez Chińczyków, czyli jedną wielką fuszerką.