Od pewnego czasu można zaobserwować boom na nową elektroniczną zabawkę, która skusiła już ponad 4 mln klientów. Rynek tabletów, na którym dominuje wyprodukowany przez Apple’a iPad, staje się bardzo atrakcyjny, choć wciąż urządzenie uchodzi bardziej za ciekawy i wygodny gadżet niż poważne urządzenie wspomagające pracę biurową.

Mimo to Steve Jobs nie ma na co narzekać. Finansowy wynik jego firmy jest najlepszy od lat – 4,31 mld dol. zysku netto, w dużej mierze dzięki wprowadzeniu do obrotu iPhone’a i iPad’a.

Nic dziwnego, że sukces „jabłkowego” szefa próbują przekuć na własny inni producenci. Tylko w ubiegłym roku sześć firm ogłosiło wzbogacenie swojej oferty o multimedialny tablet, a kolejnych pięć zapowiedziało jego debiut w 2011 r. Podróbki, powstające w Chinach i Indiach, dostępne są już od 100 dolarów. Rozpoczyna się walka, którą wygra ten, kto zaproponuje w miarę tanie urządzenie.

Obecnie ceny tabletów oscylują w granicach 1900-3000 zł (iPad), w USA – wersja podstawowa o poj. 16 GB dostępna jest za ok. 500 dolarów, z modułem GSM za 700 dol. Jeśli jednak cena nie spadnie do ok. 1000 zł, nie staną się one produktem masowym, choć mają do tego wszelkie predyspozycje: można na nich m.in. wygodnie odbierać e-maile czy pisać krótkie teksty. Przy niższej cenie mogłyby z powodzeniem zastąpić netbooki.

Niektóre firmy starają się podkreślić elitarność urządzenia. Na przykład Noble Bank rozdaje je klientom, którzy założą 3-miesięczną lokatę nie mniejszą niż 200 tys. zł. The Nielsen Company podaje, ze tablety kupują głównie zamożni mężczyźni w wieku 35-44 lat, dla których reklama, wizerunek i podążanie za trendami są bardzo istotnym elementem życia.

Swoje tablety opracowały: BlackBerry, Samsung, Toshiba, HP, Microsoft i Dell. Za rozszerzanie kategorii mobilnego sprzętu będą odpowiedzialni właśnie oni, a nie S. Jobs, który rzadko wchodzi w alianse biznesowe. Nie zgodził się chociażby na podpisanie umów z operatorami komórkowymi.

Z inicjatywą wyszedł Samsung, wydając Galaxy Tab’a. Urządzenie ma wzbogacić ofertę Ery, Plusa i Orange. Mimo wysokiej ceny (prawie 4 tys. zł), Samsung wierzy w jego sukces. Galaxy ma być konkurencją raczej dla netbooków niż telefonów, co będzie raczej trudne. W Polsce laptopy i netbooki co roku odnotowują kilkunastoprocentowy wzrost. Podobnie dzieje się na świecie.

iPad nigdy nie zastąpi komputera. Nie posiada w pełni funkcjonalnego systemu operacyjnego, przez co nie można zainstalować w nim dowolnej aplikacji. Nie zastąpi też smartphone’a, który służy do telefonowania. To raczej nowa kategoria sprzętu, wciąż jeszcze odbierana jako gadżeciarska.
Rosnąca o kilkadziesiąt proc. rocznie sprzedaż produktów Apple’a dowodzi, że tablety to warta uwagi inwestycja. I dlatego np. sklep komputerowy Komputronik podjął się trudu stworzenia wersji internetowej swojego salonu funkcjonującej na iPadzie. Dostosowują się do niego reklamodawcy,  dopasowując reklamy do nowego formatu. „Newsweek” wydał swoje czasopismo działające na iPadzie. Muza, Świat Książki czy Prószyński podobnie postępują z edycjami książek. Jednakże ich cena ma wynosić 70-80% wartości papierowej książki, co z pewnością nie jest ukłonem w stronę czytników elektronicznych.

Inni próbują wykorzystywać coś, co Polacy kochają: telewizję. Firma Info-TV-FM (własność: fundusz NFI Magna Polonia) zamierza wprowadzić w połowie 2011 r. tablet, na którym będzie można odbierać radio i telewizję. Spodziewa się, że jej produkt okaże się hitem (cena ma wynieść 300 zł).

Cena sprzętu jeszcze długo będzie odgrywała kluczową rolę. Na razie producenci wciąż zastanawiają się nad formatem, który będzie najodpowiedniejszy. Czy tablet ma się mieścić w dłoni czy być nieco większy? Większość przychyla się do przekątnej 7 cali (iPad ma 9,5 cala) – poręczniejszy, wygodniejszy. Nie wiadomo tylko, co tak naprawdę przypadnie do gustu klientom.

Grunt, że jest bardzo duże zainteresowanie. W 2012 r. ma się sprzedać ponad 80 mln sztuk tabletów.